MJ: Jesteśmy zawiedzeni po tym meczu. Nie weszliśmy w to spotkanie dobrze; rywale wywarli na nas presję, zwłaszcza przy stałych fragmentach. Potrzebowaliśmy czasu, by opanować sytuację i zacząć stwarzać zagrożenie. Uważam, że już w pierwszej połowie powinniśmy od siebie więcej wymagać. Z czasem nasza gra wyglądała coraz lepiej. Czujemy rozczarowanie. To spotkanie pokazało, że mamy problemy w ofensywie. Musimy strzelać gole i stwarzać więcej groźnych okazji pod bramką rywala - zaczął 42-latek.
Czech podsumował też dotychczasowe wyniki i położenie zespołu: Liga to maraton, a nie sprint. Wciąż mamy niewielką stratę punktową do najlepszych drużyn w lidze. Musimy nieustannie celować w zwycięstwa, aby być w kontakcie z czołówką. Na pewno nie zrobimy tego przegrywając mecze. W dzisiejszym spotkaniu pokazaliśmy zaangażowanie i dobrą energię - zwłaszcza w drugiej odsłonie. Naszym problemem jest to, że przeplatamy dobre występy ze słabymi, więc musimy odnaleźć stabilność. Zespół potrzebuje czasu, aby odnaleźć swoją prawdziwą twarz i wypracować odpowiednie automatyzmy w grze. Wszystko sprowadza się do codziennej, sumiennej i konsekwentnej pracy. Jestem przekonany, że jeszcze osiągniemy sukces. Dążymy do wyższej jakości i skuteczności w ofensywie" - zakończył szkoleniowiec.
Arka przerwę reprezentacyjną spędzi na... 12. pozycji w tabeli. Następne ligowe spotkanie żółto-niebieskich rozegra się 10 października. Gdynianie podejmą wtedy przy Olimpijskiej Polonię Warszawa.