Na 51. derby Trójmiasta drużyna Tomasza Grzegorczyka jechała z ambicjami przejścia do historii i wygrania pierwszego od 54 lat wyjazdowego spotkania ligowego w Gdańsku. Zespół bardzo chciał odkupić swoje winy z ostatnich tygodni i podreperować dorobek punktowy w tabeli, uciekając ze strefy spadkowej. W podstawowym składzie trener Arki zdecydował się nieco namieszać - zamiast Serafina Szoty na środku obrony wybiegł Javi Dominguez, natomiast w środku pola od pierwszego gwizdka nieoczekiwanie oglądaliśmy Bartłomieja Pawłowskiego. Z kolei Władysław Łupaszko zaskoczył, desygnując do boju od początku rywalizacji na prawym skrzydle Javiera Menę, przesuwając Tomasza Wójtowicza do centralnego sektora i sadzając na ławce Christo Iwanowa.

W początkowych fazach spotkania przewagę optyczną miała Lechia, ale niewiele z tego wynikało. W 23. minucie Neugebauer strzelał z dystansu w okolicach okienka bramki żółto-niebieskich, ale futbolówka przeleciała obok słupka. Dopiero trzynaście minut później gospodarze skonkretyzowali swoje poczynania ofensywne. Dodaj otrzymał piłkę do nogi na skraju pola karnego, Gruszkowski całkowicie go zostawił, Albańczyk uderzył na bramkę Arndta, golkiper Gdynian fatalnie wypuścił z rąk tę lekką próbę skrzydłowego, następnie futbolówkę zebrał Szach, zagarnął ją do linii końcowej, obrócił się i natychmiast strzelił w kierunku światła bramki, a piłka po rykoszecie od Domingueza wpadła pod poprzeczkę zaskoczonemu Arndtowi, który również w tej sytuacji powinien zachować się lepiej. Arka próbowała odpowiedzieć, ale uderzenie Sidibe po ziemi powędrowało dwa metry obok prawego słupka bramki Holewińskiego. W 44. minucie gospodarze wyprowadzili kontratak, który Szach skończył strzałem nad poprzeczką. Do przerwy na tablicy wyników widniał rezultat 1:0 dla Lechii.

Ale drugą połowę Arka otworzyła atomowo. W 47. minucie Sidibe przebijał się na połowie miejscowych, był faulowany, ale sędzia zastosował korzyść, bo piłka znalazła się pod nogami Gutkovskisa, a Łotysz fantastycznym uderzeniem z 20 m pod poprzeczkę bramki Holewińskiego doprowadził do remisu. Niestety, równowaga utrzymała się zaledwie przez cztery minuty. Wówczas żółto-niebiescy zostawili gospodarzom mnóstwo miejsca w środku pola, Szach uciekł z piłką Ambrosiewiczowi, następnie prostopadłym podaniem wyprowadził Dodaja sam na sam, a Albańczyk skutecznym wykończeniem akcji strzałem w długi róg bramki Arndta przywrócił prowadzenie Lechii. Żółto-niebiescy mogli ukąsić w 67. minucie, kiedy Lipkowski dośrodkowywał z prawej strony na głowę Gutkovskisa, natomiast Łotysz w swoich obliczeniach pomylił się o pół metra i futbolówka przeleciała obok słupka. Więcej klarownych okazji już Gdynianie nie mieli. Skończyło się rezultatem 2:1 dla biało-zielonych.

Arka wyglądała w Gdańsku katastrofalnie pod każdym względem - technicznym, piłkarskim, motorycznym. Piłkarze Grzegorczyka przegrywali wszystkie stykowe piłki, spóźniali się do przeciwnika, nieumiejętnie czytali grę, tracili piłkę jak dzieci, a do tego regularnie popełniali proste błędy techniczne. Nie można mieć pretensji o brak ambicji, Arkowcy walczyli, jak mogli, ale najwyraźniej w tej drużynie brakuje umiejętności czysto piłkarskich. Ta zbieranina drewnianych parodystów przegrała najważniejszy mecz sezonu, choć wcale nie musiała schodzić dziś z boiska pokonana. Niestety, za dużo w składzie żółto-niebieskich jest łamag potykających się o własne nogi - nikt nam nie powie, że Dawid Kocyła, Natan Dzięgielewski czy Bartłomiej Pawłowski nagle nauczą się grać w piłkę. Zespół Grzegorczyka po beznadziejnym występie w Gdańsku pozostanie w strefie spadkowej. Następny mecz patałachy rozegrają w najbliższą sobotę o 15:30 na Stadionie Miejskim w Gdyni, a ich rywalem będzie KS Nieciecza.


Lechia Gdańsk - Arka Gdynia 2:1

Bramki: Szach 36', Dodaj 51' - Gutkovskis 47'

Lechia: Holewiński - Kopasek, Łopata, Beskorowajnyj, Małow - Mena (81' Howhannisjan), Wójtowicz (68' Iwanow), Neugebauer (81' Szczepankiewicz), Dodaj - Blanuta, Szach (81' Adkonis).

Arka: Arndt - Gruszkowski (60' Lipkowski), Dominguez, Komenda, Gojny - Solecki, Ambrosiewicz (87' Rama), Sidibe, Pawłowski (60' Waluś), Dzięgielewski (46' Kocyła) - Gutkovskis.

Żółte kartki: Kopasek - Solecki, Sidibe.

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).

Frekwencja: 37 501.